Sąd: Adam Z nie zabił Ewy Tylman. Krzysztof Rutkowski: Od początku mówiłem, że…

Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał dziś, że w ciągu 5 minut i 8 sekund, podczas których nie widać Adama Z. na kamerach monitoringu, nie był on w stanie zabić Ewy Tylman i wrzucić do rzeki Warty na północ od mostu świętego Rocha.

Chodzi o noc z 22 na 23 listopada 2015 r. Według Sądu, Adam Z. zniknął z obrazu kamery  o godzinie 2:26 i 26 sekund a pojawił się o godzinie 2:31 i 36 sekund.

Kamery zarejestrowały wówczas jak trzy osoby czyli Adam Z., Ewa Tylman i z tak zwana „Czarna Postać” weszli do Parku Łukasiewicza po zachodniej stronie Warty kierując się na północ, w stronę Gazowni. Byli wówczas ok. 160 metrów od brzegu rzeki Warta, którą mieli po swojej prawej stronie.

Po 5 minutach znikają dwie osoby czyli Ewa Tylman i „Czarna Postać”. Kamera zarejestrowała, jak z Parku Łukasiewicza wychodzi tylko Adam Z.

Tydzień temu podczas wygłoszenia mowy końcowej adwokat Adama Z oświadczył, że „Sprawę tę okrywa mrok tajemnicy. I jest za wcześnie, by go obecnie rozświetlić”

Sam Adam Z już na pierwszej rozprawie oświadczył: „Nie dokonałem tego w co zostałem wplątany.”

Dzisiejsza decyzja Sądu Okręgowego w Poznaniu pokrywa się z opinią Krzysztofa Rutkowskiego, którą niezmiennie prezentuje od grudnia 2015 r. Wielokrotnie powtarzał publicznie, że Adam Z. jest niewinny. I że nie zabił Ewy Tylman.

Krzysztof Rutkowski zapowiedział na czwartek 18 kwietnia na godz. 14 konferencję prasową na ten temat. Odbędzie się ona w poznańskim Holetu Mercure.

Wyrok jest nieprawomocny. Rodzina Ewy Tylman, która domagała się dożywocia dla Adama Z. ma prawo do złożenia apelacji. Poznańska prokuratura już zapowiedziała, że apelację złoży bo „ciąg poszlak układa się jedną całość”.